Siła spokoju
Źródło: La Nacion
Autor wywiadu: Manuela Parajuá
Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)
Tini: "Każdy kolejny dzień mojego życia przypomina mi o tym, że wszystko co na zewnątrz to jedynie fasada"
W wywiadzie dla La Nacion, Tini opowiedziała o "Bar" czyli piosence wykonywanej wraz z L-Gante oraz o występie po prawie dwuletniej przerwie.
Pop i cumbia. San Isidro oraz General Rodríguez. Muzyka po raz kolejny udowadnia nam, że nie istnieje żaden grunt, który byłby bardziej podatny na łączenie bardzo odległych światów. Tini (we współpracy z L-Gante) stworzyła "Bar", a kiedy już uczciła swoją najnowszą premierę, oczywiście w gronie najwierniejszych przyjaciół, oraz podzieliła się nią z odbiorcami, znalazła też chwilę dla La Nacion, ponownie świętując, z czym z kolei wiązały się dwie rzeczy - taneczny filmik, opublikowany na TikToku, a także ogłoszenie najnowszego show w Buenos Aires, zaplanowanego na 21 marca, czyli urodziny artystki, która zaśpiewa na Hipodromie, po prawie dwuletniej przerwie od występów w stolicy. Występ posłuży także prezentacji czwartej płyty oraz otwarciu nowej trasy koncertowej. "To będzie najlepszy koncert w moim życiu." zapewnia pomiędzy skokami i adrenaliną. Jednak nie wszystko wiąże się z euforią. Poza tańcami, krzykami oraz czystą radością, artystka znajduje również chwile na "upadki" oraz ronienie łez.
Pośród wielkiego świętowania "Baru" była też chwila wzruszenia. Jak wiele znaczy dla Ciebie ta piosenka?
Dzień premiery zawsze generuje ogromne emocje, wszystko to przez wcześniejszą pracę włożoną w cały ten projekt. Pojawiają się, ponieważ dopieszczasz go bardzo, bardzo i jeszcze raz bardzo (nie sposób nie skojarzyć tego powtórzenia, obecnego między innymi w charakterystycznym "Tini, Tini, Tini"). Wychodzi i nagle przestaje być twój, po prostu przejmują go ludzie. "Bar" to video, które zajmowało nas przez bardzo długi czas... Na same zdjęcia poświęciliśmy całe dwa dni. Wiele godzin. Jeszcze zanim w ogóle dotarliśmy do teledysku, montażu czy obróbki dźwięku. To koncentracja na każdym szczególe, a także skupienie oraz zaangażowanie się tak bardzo, że kiedy wreszcie nadchodzi premiera, towarzyszą jej ogromne emocje.
Pomysł zaproszenia L-Gante pojawił się sam. Tini pracowała nad piosenką wraz z producentami Andrésem Torresem oraz Mauricio Rengifo, a także Eleną Rose i Kevinem Rivasem. "Tamtego dnia wymieniliśmy spojrzenia i było jak: To L-Gante" zdradza wokalistka, która swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej stawiała jako Violetta w serialu z Disney Channel.
W obliczu porozumienia Tini napisała do Eliána Valenzueli, aka L-Gante, aby zaproponować współpracę: "To trochę szalone, ponieważ w tym momencie nie spodziewałam się żadnych kolaboracji, ale mam pewną piosenkę i sądzę, że byś do niej pasował." "Wyślijcie mi wszystko na raz" - odpowiedział przedstawiciel "Cumbia 420″. Po przesłuchaniu nadesłanego materiału, pozostało im tylko wziąć się do pracy. "Od razu gdy wylądował powiedział do mnie: "Zakochałem się w tej piosence. Zadzwoń, kiedy mam iść do studia, żeby ją nagrać." Dosłownie, odkąd samego nagrania aż po dzień dzisiejszy, codziennie wysyła mi audycje i filmiki z przyjaciółmi słuchającymi tej piosenki. Jest jej wielkim fanem. Podobnie jak moi przyjaciele. Mam nadzieję, że ludzie również ją polubią, ponieważ właśnie taki jest zamysł - to radosna piosenka, stworzona z zamiarem odcięcia się do niektórych uczuć, nierzadko prowadzących do czegoś niemiłego; dobrej zabawy; mile spędzonego czasu; wywołania chęci do tańca.
Kiedy ogłosiliście współpracę, Ca7riel skomentował to na Instagramie twierdząc, że jesteście kompletnymi przeciwieństwami. Miał rację? Czy ta piosenka jest dla Ciebie czymś w stylu połączenia dwóch różnych światów?
Cóż, z całą pewnością zajmuje go inny gatunek muzyczny, a to co tworzy jest bardzo szczególne, bardzo w jego stylu. Moja kariera rozwijała się zupełnie inaczej. To jak różnimy się w teledysku oraz na polu wokalnym, sprawia że nasze głosy są dla siebie uzupełnieniem. Utwór zamknął się idealnie. Wyszło naprawdę świetnie. Uwielbiam wszelkie wyzwania tego typu, szczególnie przy nagrywaniu teledysków, jak również myśleniu gdzie i z kim tak właściwie nawiązać kontakt, aby nauczyć się czegoś nowego. Jak również po to, aby w pewnym momencie rozważyć występy na żywo, które naprawdę mnie pasjonują.
Powracasz do Buenos Aires, aby zagrać na Hipodromie. Jaką odsłonę Ciebie tam zobaczymy?
Po wszystkich doświadczeniach, wszystkich rzeczach, które przeżyłam oraz możliwościach podróżowania spiętego z występami, które rozpoczęły się dla mnie w bardzo młodym wieku, głód samodoskonalenia jest czymś co towarzyszy mi podczas każdego występu czy trasy. Ludzie bawią się tak dobrze, że chciałabym dawać im coraz więcej i więcej. Jeżeli jest coś co bardzo mnie pasjonuje, to oprócz możliwości przebywania na scenie, robienia tego co kocham, wymieniłabym tu także zaangażowanie w rozmaite procesy. Planujemy ogromną scenę z niesamowitą oprawą oraz oczywiście zmiennymi kostiumami, masą tancerzy, ekranami, światłami, choreografią, zespołem na żywo, jak również zupełnie odmiennymi aranżacjami muzycznymi. Oprócz sceny głównej, postawimy też mniejszą na środku obiektu, tak aby każdy mógł podejść. Zapowiada się efektownie, dlatego nie mogę się doczekać. Te miesiące zlecą nieubłaganie. Mam nadzieję, że czeka nas naprawdę niezapomniane show.
Nie tak dawno temu wrzuciłaś także relację ze studia Bizarrap. Czy będzie kolaboracja?
Chciałabym. Jesteśmy z Biza przyjaciółmi i bardzo się kochamy. Podziwiam to co robi. Jest niesamowity, na dodatek w każdym aspekcie. Być może kiedyś wydamy coś razem. Nie możemy się tego doczekać.
W tym sensie musiałaś również przyjąć wiele komentarzy dotyczących twojego ciała. Zarówno od mediów jak również od samego społeczeństwa. Nadal sprawiają ci ból czy jednak nauczyłaś się z nimi żyć?
Wspominałaś też coś o wymarzonej współpracy z Lali. Skąd tyle zgrzytów z nastawianiem was przeciwko sobie, skoro od samego początku określałaś to mianem fałszywej rywalizacji?
Co mogę powiedzieć? To wszystko bzdury. Zawsze dbamy, aby nic takiego nie miało miejsca. Nasze relacje są piękne. Piszemy do siebie w wiadomościach prywatnych, gratulujemy sukcesów i naprawdę chcemy współpracować. W tej chwili zajmuje nas wiele rzeczy, ale w przyszłości zamierzamy się spotkać, nie tylko w kontekście muzycznym, ale również po to, by spędzić wspólnie czas czy porozmawiać o życiu - wierzymy, że doczekamy do takiego momentu. Obie bardzo się na to cieszymy, więc na pewno tak będzie.
Twoja kariera wystrzeliła, zarówno pod kątem muzycznym jak i wizerunkowym, kiedy stałaś się artystką solową, ale teraz widać to jakoś bardziej. Czy ty również czujesz ten wzrost?
Przeciwnie, to raczej dzięki ruchowi kobiet. Sprawił, że nauczyłam się widzieć, zauważać oraz rozumieć tak wiele rzeczy. Nie ma żadnych przerw od nauki i jestem za to wdzięczna. Rozmawiam o tym z przyjaciółmi, werbalizując pewne kwestie, a także stawiając na wzajemne zrozumienie. To niewiarygodne. Tak, rozwój osobisty idzie w parze wraz z pracą, ponieważ jest czymś co nieustannie trwa w moim życiu oraz o czym pamiętam w muzyce, teledyskach, na koncertach czy kiedy udzielam wywiadów. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę słać dalej przesłanie o zjednoczeniu.
Zaczynałaś bardzo młodo. Być może właśnie dzięki temu, niektóre z twoich pierwszych relacji okazały się bardzo publiczne. Czy dzisiaj już postępujesz inaczej? Gdybyś się z kimś dogadywała, pokazałabyś to?
Było wiele sytuacji, kiedy mówiłam rzeczy, które zupełnie nie były prawdą, a także takich, kiedy zupełnie nie chciałam się zwierzać i nagle przychodziła jakaś osoba. Generalnie zawsze kiedy wychodziłam z domu, eksponując w ten sposób jakąś relację, robiłam to albo dlatego, bo już byłam w związku, albo dla większego luzu oraz lodów ze sklepu na rogu. Ale nie uważam tego za wielką tragedię. Z dnia na dzień odczuwam coraz większy spokój w temacie poczucia wolności oraz życia w zgodzie ze sobą. Zawsze byłam dość skryta jeśli chodziło o moją codzienność albo życie prywatne, ale jednocześnie jeżeli jest coś co albo jest dobrze widoczne, albo po prostu nie chcę tego ukrywać, nie robię awantury. Jestem dokładnie po środku.
Trochę jedno i drugie. Z czasem nauczyłam się sobie z tym radzić, rozumieć że nie ma w nich nic osobistego, ale z drugiej strony, byłam bardzo młoda, nie miałam takiego doświadczenia, a zatem pozostała niepewność. Tak naprawdę chodzi tu o niezmąconą samoakceptację, o zrozumienie że jestem jaka jestem. Każdy kolejny dzień mojego życia przypomina mi o tym, że wszystko co na zewnątrz to jedynie fasada, ponieważ kiedy siadasz do rozmowy z drugą osobą, znacznie bardziej niż cechy fizyczne łączy was światopogląd. Jestem o tym przekonana, ale w dalszym ciągu noszę w sobie te drobne bóle, które pozostały mi z czasów, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Nadal staram się z nich wyzdrowieć, nie są już takie jak kiedyś.
W takim razie co powiedziałabyś małej Tini, która dopiero zaczynała? Albo innym dziewczynkom, które przechodzą to samo w podobnym wieku?
Myślę, że ludzka intuicja ma w sobie wiele mądrości, a ja bardzo często nie dawałam jej wiary, być może przez strach albo niepewność. Dzisiaj pamiętam o tym, aby słuchać serca oraz wsłuchiwać się w swoje uczucia. Oprócz tego należy zrozumieć, że niektóre drzwi można otworzyć, ale potrzeba tak zwanego, wysiłku własnego. Wszystko przychodzi wraz z pracą, wyrzeczeniami, wysiłkiem, nieprzespanymi godzinami czy stresem, ale jestem szczęśliwa, ponieważ robię to co kocham. Kolejny element istotny dla mojej kariery to otaczanie się ludźmi, których kocham - moi przyjaciele są ze mną odkąd miałam 3 lata. Znają prawdziwą mnie, moje serce, to kim jestem, jak odczuwam i w jaki sposób patrzę na życie. To ludzie o których zawsze trzeba dbać.


Komentarze
Prześlij komentarz