Praca, praca i jeszcze raz praca
Źródło: Mundo Deportivo
Autorka wywiadu: Andrea Gisbert Suñé
Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)
Aitana: "To bardzo miłe, kiedy ludzie zatrzymują cię na ulicy, aby przekazać, że cieszą ich kwestie powiązane z twoją płytą."
Wraz z premierą "Spoilera", Aitana po raz kolejny dotarła na szczyty rankingów sprzedaży, osiągając złoto już w ciągu pierwszego tygodnia. Katalońska piosenkarka odwiedziła redakcję Mundo Deportivo, aby porozmawiać o debiutanckim albumie, trasie koncertowej Play Tour oraz wszystkim co z nią związane.
Jak właściwie powstawał "Spoiler"?
Cóż, prawda jest taka, że proces powstawania "Spoilera" zaczął się już wtedy, gdy opuściłam Operación Triunfo i wyjechałam na dwutygodniowy wypad do Los Angeles, aby spędzić go komponując. Wiele piosenek, umieszczonych na płycie powstało właśnie w tamtym momencie, czyli rok temu - wśród nich m.in "Hold" oraz "Teléfono"... Oprócz nich pojawiły się również takie, które nie były jeszcze skończone, dlatego postanowiłam odłożyć je do szuflady, dzięki czemu dostały więcej czasu, czekając na premierę "Spoilera". Potem współpracowałam z wieloma sławnymi artystami takimi jak Dani Martín, Vanesa Martín, Zahara, tworząc współprace, które nie ukazały się w dalszym ciągu. Były też bardzo dobre osoby z branży producenckiej - David Santiesteban, Pional, Nabalez, Mango... Jest wiele utalentowanych osób, które mi pomogły. Byłam tam jako kompozytorka, a pomoc producentów okazała się nieoceniona.
Dlaczego zadecydowałaś o podzieleniu tej płyty na dwie części?
Ponieważ nie miałam jeszcze wszystkich piosenek potrzebnych do wydania całego albumu, a chciałam, aby ukazały się tylko takie, które moim zdaniem na to zasługiwały. Było ich 5 i... no cóż... tworzyły EPkę. Nie mogłam zrobić niczego innego - miałam te piosenki, więc powiedziałam sobie "ale dlaczego nie wydać EPki, tak żeby zapowiedzieć rzeczy, które dopiero nadchodzą?". Właśnie dlatego zatytułowałam ją "Trailer".
Skąd wzięła się piosenka współtworzona wraz z Mimi?
"Me Quedo" to utwór podczas tworzenia którego współpracowałam z Alizzem oraz El Guincho; dokładnie w czerwcu zeszłego roku. Zaledwie miesiąc przed wydaniem "Spoilera" kończyłam nagrywanie niektórych wokali i właśnie wtedy spotkałam Mimi, pracującą nad swoimi projektami w tym samym studiu. Poprosiłam, aby poświęciła mi chwilę, pokazałam "Me Quedo" i zapytałam czy nie chciałaby napisać do niej kilku wersów. Ona z kolei nagrała je, przekazała w moje ręce, a ja powiedziałam coś w stylu "nie ma nad czym myśleć, zostawmy to tak jak jest". Uważam, że właśnie ona dodała element, którego tak bardzo brakowało tej piosence.
Jak wyglądała ta współpraca? Tworzenie czegoś wraz z osobą, która podobnie jak ty dysponowała doświadczeniami powiązanymi z OT?
Było bardzo miło. W aktualnej rzeczywistości, jeśli chcemy się spotkać, musimy ustalić to na gruncie zawodowym. Każda z nas poszła w swoją stronę, śledzi własną karierę, dlatego ciężko nam dopasować terminy. Ta kolaboracja była czymś pięknym, stworzonym w gronie przyjaciół.
Właśnie zaczęłaś trasę. Jak wygląda twoje aktualne życie?
Jestem bardzo zadowolona. Tak naprawdę, przygotowania do trasy rozpoczęliśmy już w maju i oprócz mnie uczestniczyli w nich choreograf Vicky oraz Mamen, czyli trener wokalny. Nie zapominam także o Ludovicu, reżyserze dźwięku. Było wiele prób, uwzględniających każdy z elementów - scenografię, ponieważ chcieliśmy, aby występy okazały się niezłym show, produkcję, wszystko. Byłam więc bardzo zdenerwowana, ale ostatecznie przećwiczyliśmy to na tyle dobrze, że powiedziałam "To jest to, zrobię to właśnie w ten sposób". Zaczęliśmy w Murcji, następnie odwiedziliśmy Orense oraz Majorkę, w sobotę zawitamy do A Coruña, 16 do Sigetes, a później do... Valencii, Sanxenxo, Santander, Chiclany, Fuengiroli, do wielu innych miejsc.
Myślisz także o skoku do Ameryki Łacińskiej?
Tak, to prawda, że promowałam się również w Ameryce Łacińskiej, a szczególnie w Meksyku. To prawda, że trasa koncertowa zajmuje mi dużo czasu, ale mimo wszystko zamierzam wyjechać tam pod kątem promocji. W temacie Play Tour, nie wiem czy uda się od razu, bo zaczynamy bardzo powoli, tutaj w Hiszpanii. Zobaczymy, czy pod koniec roku zdołamy zorganizować show w jakimś mniejszym obiekcie w Meksyku lub Argentynie... Byłoby świetnie, ale jak na razie jeszcze tego nie wiem.
Jak zmieniło się twoje życie od momentu, gdy opuściłaś OT?
Cóż, tak naprawdę zmieniło się bardzo. Nadal jestem sobą, choć może trochę bardziej dojrzałą, ze względu na wszystko co przeszłam. Żyję na własną rękę, z większą niezależnością, muszę pokrywać wszystkie wydatki, płacić za swoje potrzeby... Mam pracę i obowiązki, właśnie tak wygląda ta zmiana. Owszem, ludzie rozpoznają mnie na ulicy, ale wszystko zależy do podejścia. To miłe, kiedy zatrzymują cię, aby przekazać, że cieszą się z albumu. To bardzo fajne.
A eksponowanie życia prywatnego? Przeszkadza ci czy może uważasz je za dodatek?
Rozumiem to. Oczywiście trochę przeszkadza, ponieważ w temacie pracy bardzo często myśli się rzeczy w stylu "skoro ja nie chcę tego pokazać, dlaczego robisz to za mnie?", ale mam zrozumienie. Nie mogę nic na to poradzić.
W kwestii kontrowersji... Kiedy wypuściłaś własne perfumy czy książkę, wiele osób zarzucało, że nie koncentrujesz się na muzyce. Przeszkadzają ci takie głosy?
Przeszkadzały w tamtym momencie, ponieważ oni nic nie wiedzieli. Co złego jest w tym, że człowiek pracuje więcej niż powinien? W zasadzie było to tak... Działałam z płytą, co trwało dłużej, ponieważ postanowiłam poświęcić jej więcej czasu, ale na koniec zaproponowano mi jeszcze stworzenie własnych perfum, co wydawało się świetnym pomysłem, szczególnie, że byłam w to bardzo zaangażowana. Wielokrotnie chodziłam do Puig, szukaliśmy odpowiedniego zapachu, projektu. Wszystko przebiegało bardzo starannie, ponieważ chodziło o znacznie więcej niż tylko wykorzystanie twarzy czy wizerunku.
Podobnie było w przypadku książki. Wszystkie ilustracje narysowałam w niej sama. Pisałam wspólnie z pisarzem. Robiliśmy to w sposób przemyślany, wkładając wiele staranności. Poświęcałam im cały swój czas. Dlaczego wynajdywanie nowych rzeczy miałoby być czymś złym? Przecież nie zmuszam nikogo, aby je kupował. One po prostu istnieją, a ten kto akurat ma taką ochotę może zapłacić, obejrzeć, a potem wyrazić opinię, ale zawsze z szacunkiem. Widzieliście, że teraz wydałam "Trailer" i "Spoiler", czyli 14 piosenek, a zatem to nie do końca tak, że nie robiłam niczego pod kątem muzycznym.
Czy czasami wydaje ci się, że od czasu opuszczenia Akademii nie masz praktycznie dni wolnych?
Nie, miewam wolne dni. Często w weekendy... tak jak normalnie. Kiedy człowiek pracuje, nie ma żadnych przerw, czasami po prostu bierze się urlop, ale to by było na tyle.
Jak wygląda twoja relacja z fanami?
Jest bardzo bliska. Często mówię im, że na portalach społecznościowych zachowuję się chłodniej, ponieważ zdałam sobie sprawę, że są czymś w rodzaju alternatywnej rzeczywistości, gdzie każdy pokazuje co tylko chce, nieważne czy jest to prawda. Wolę rozmawiać z nimi osobiście - podczas spotkań typu Meet&Greet, na ulicy albo podpisywaniu płyt. To o wiele przyjemniejsze, bo pokazuje jak bardzo przeżywają nowy album i wszystko inne.
A więc teraz pytanie od twoich fanów... z jaką piosenką utożsamiasz się najbardziej?
Być może niewielu z nich zdaje sobie z tego sprawę, ale "Con la miel en los labios".
Czy planujesz też jakąś piosenkę w języku katalońskim?
Oczywiście, że chciałabym nagrać coś takiego. Nigdy nie byłam stricte osobą katalońskojęzyczną, ponieważ mój ojciec pochodzi z Jaen, z kolei rodzina mamy z Estremadury, ale jestem z Barcelony, a przyjaciele... z wieloma z nich rozmawiałam po katalońsku, mówię w tym języku, używałam go również w szkole. Nie jest mi z nim tak łatwo jak osobom, które używają go do kontaktów z rodziną, ale rozumiem co się do mnie mówi i umiem odpowiadać. Chciałabym kiedyś stworzyć piosenkę o której wspomniałaś.
A zatem, bardzo ci dziękuję, Aitana. Powodzenia i mam nadzieję, że zobaczymy się już wkrótce.
To ja dziękuję tobie, Andrea.




Komentarze
Prześlij komentarz