Artystyczna marionetka?

 Źródło: El Mundo

Autor wywiadu: Cristina Luis

Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)


María Becerra: "Jestem kimś więcej niż tylko ładną twarzyczką. 

Naprawdę zarządzam swoją karierą."

Piosenkarka María Becerra to nowa gwiazda latynoskiej muzyki. I chociaż podkreśla, że strefa komfortu zawiera się dla niej w gatunku reggaeton, druga płyta - "La nena de Argentina" - posłużyła jako pretekst do eksploracji świeżych brzmień.


María Becerra (Argentyna, 2000) oczekuje nas w sali zlokalizowanej w centrum Madrytu, wraz z nią jest tam również ekipa tworzona przez 5 osób. To dla niej pierwsza taka wizyta na terytorium Hiszpanii, a mimo to zakończyła rok 2021 jako jedna z najczęściej odtwarzanych wokalistek naszego kraju, ulegając Aitanie oraz kolumbijskiej Karol G. Oprócz tego zaplanowała także jesienne koncerty, uwzględniające miasta takie jak Madryt (9 października w Palacio de Vistalegre).

Artysta siedzi przy stole, a wizażystka poprawia jej makijaż, ponieważ już niedługo rozpocznie maraton wywiadów, podczas którego dziennikarze będą pojawiać się tu na zmianę. Becerra spędza ten czas na rozmowie z Big One, czyli producentem, jak również omawiając aranżację piosenki. Wylądowała zaledwie kilka godzin temu, ale nie zamierza pozwolić, aby jetlag wpłynął na opóźnienia podczas koordynacji nadchodzących nowości oraz akcji promocyjnych. 

"Czuję, że przez cały ten czas nie docenia się mnie tak bardzo jak na to zasługuję. Wielokrotnie słyszę o ludziach, widzących mainstreamową artystkę, wykonującą piosenki tworzone przez inne osoby. Oprócz tego mówią, że jestem jedynie ładną twarzyczką, która wchodzi na scenę, na której robi wszystko co jej nakazano. Bardzo się mylą." podkreśla bez ogródek. A potem kontynuuje: "Jestem prawdziwą panią własnej kariery; to moja wizja i moje piosenki i właśnie dlatego lubię podejmować wszelkie decyzje."


Zaszufladkowana jako artystka powiązana z miejską muzyką przyznaje, że reggaeton to dla niej najprawdziwsza strefa komfortu. "Stworzenie jednego zajęłoby mi około dwudziestu minut. Mam nad tym dużą kontrolę." mówi. Jest to gatunek, dzięki któremu tryumfowała, jednak zaznacza, że aktualnie szuka nowych wyzwań, co pokazuje m.in na swojej drugiej płycie zatytułowanej "La nena de Argentina". Premiera albumu pod koniec roku, usłyszymy na nim m.in eksperymentalne brzmienia. "Są tam guaracha, bachata, dancehall... Uważam, że to świetne wyzwania, a oprócz tego istnieje wiele celów, których realizacja jeszcze przede mną. Oczywiście nie jestem dobra we wszystkim, ale spróbowałam, podobało mi się i mam za sobą fajne doświadczenie." stwierdziła.

Słodycz jej uśmiechu dopełnia się z opanowaniem dziewczyny przyzwyczajonej do publicznych występów.

Choć ma dopiero 22 lata to w Argentynie funkcjonuje (i to od połowy dekady) jako osoba publiczna. Do sławy w serwisie YouTube dotarła jeszcze jako nastolatka. Treści obecne na jej kanale opierały się przede wszystkim na coverach innych artystów, makijażowych tutorialach, a także zapisach wakacyjnych przeżyć. Niektóre z nich w dalszym ciągu istnieją w internecie. 

Pracując jako youtuberka figurowała także na listach "najbardziej wpływowych" osób w swoim kraju. W 2019 roku porzuciła to wszystko na rzecz kariery w branży muzycznej. "Moja mama w dalszym ciągu nie potrafi w to uwierzyć, ponieważ za każdym razem, kiedy wychodzę na scenę staję się kimś zupełnie innym. Pokazuję bardziej ekstrawertyczną i skandalizującą część Mari... coś jak alter ego. Natomiast później jestem bardzo wyciszona, spokojna, a ponadto cenię sobie chwile ciszy." dodaje. "Posłuchaj, dam ci przykład. Podczas spotkań twarzą w twarz czuję się bardzo niepewnie, nigdy nie chcę śpiewać na urodzinach mojej mamy. A ona zawsze się złości i mówi, że jak to w ogóle możliwe, skoro kiedy jestem na scenie słyszą mnie tysiące ludzi." odpowiada śmiejąc się.


Sukces w Argentynie przyszedł niemal natychmiastowo, podbudowany wcześniejszą sławą na arenie internetowej. Z kolei ten na poziomie międzynarodowym niewiele później dzięki kolaboracjom z artystami takimi jak J Balvin, który wspierał ją praktycznie od samego początku. Wspólnie stworzyli piosenkę zatytułowaną Qué más pues, która zawojowała wszystkie letnie imprezy, a w dniu dzisiejszym ma już ponad 500 milionów odsłuchów na Spotify.

Od tamtego czasu Maria dzieliła nagrania z niezliczonymi artystami, w tym m.in Rauwem Alejandro czy Becky G. Natomiast w najnowszym singlu towarzyszy jej amerykańsko-kubańska Camila Cabello.

"Wszystko to było trudne, ponieważ dopadł mnie ogromny boom." przyznaje. "Jestem w tej branży od zaledwie dwóch lat, a już było mi dane śpiewać na gali rozdania Grammy. Te szczyty były bardzo wysokie, czasami wydaje mi się, że lepiej nie uświadamiać sobie aż tylu rzeczy i nie świrować."

Argentynka przyznaje, że w jej przypadku terapia spełniła kluczową rolę w poradzeniu sobie ze wszystkim co przeszła. Mimo wszystko nie poszła do specjalisty, postawiła na wsparcie rodziny oraz dwóch przyjaciółek, które zapewniały wsparcie i inny pogląd na poszczególne sytuacje. 

"Uczestniczę w wielu terapiach. Zawsze mówię im, że "czuję się tak" albo "dzieje się ze mną to". Nie wiem, poświęcam dużo uwagi temu, aby rozmyślać zarówno z nimi jak również wewnętrznie. Sporo myślę i tyle też zadaję sobie pytań." mówi.

Artystka przyznaje, że w karierze, której sukcesy liczy się w milionach największą trudność sprawił jej rozwój w profesjonalnych występach przed kamerami. Szczególnie podczas pierwszego występu na żywo, a ten z kolei nastąpił w programie telewizyjnym przed dwoma milionami ludzi - nie dość, że nie miała żadnego doświadczenia to jeszcze zbiegło się to z pandemią koronawirusa oraz lockdownami. "Było niesamowicie, a potem spotkała mnie ostra krytyka, ponieważ nie wypadłam zbyt dobrze. Mówili, że nie umiałam śpiewać, że trząsł mi się głos, że wyglądałam na bardzo zdenerwowaną. To oczywiste! Występowałam tak pierwszy raz w życiu, a towarzyszyła mi wizja 2 milionów ludzi, którzy zobaczą mnie w telewizji. Jak niby miało wyjść?" protestuje. "Dzisiaj wychodzę na scenę i jest to jak wypicie kawy, ale wtedy było bardzo trudne."


Zaznacza także, że kolejna z wielkich zmian dotyczyła pewności siebie powiązanej z sylwetką. "Krytyka mojego wizerunku wywoływała sporą niepewność." odpowiedziała zapytana o to jak znosi porównywanie z koleżankami. "W dalszym ciągu kultywujemy ten zły zwyczaj nastawiania kobiet przeciwko nim samym. I czasami zdarza się tak, że wchodzisz na jakiś portal społecznościowy, gdzie dostrzegasz viralowego tweeta, w którym ktoś porównuje cię z inną osobą, przez co jesteś jak... To okropne. Ale na dzień dzisiejszy nie ma chyba takiej rzeczy, która mogłaby mnie dotknąć. Przysięgam." stwierdza dobitnie.

Dodaje też: "Jestem pewna siebie, kocham swoje ciało i to jaka jestem. Uważam, że praca nad samooceną zajęła mi sporo czasu, a chociaż zdarzają się gorsze dni, radzę sobie naprawdę dobrze". 

W czasie muzycznej popularności nie zabrakło też czasu na kontrowersje. W kwietniu ubiegłego roku kilka argentyńskich mediów, takich jak Clarín i La Nación, poinformowało, że Meksyk zakazał emisji piosenki Miénteme, wykonywanej wraz z Tini Stoessel, ponieważ nawołuje do przemocy wobec kobiet.

W utworze śpiewają: Okłam mnie/ Zrób ze mną co tylko chcesz/ Mów, że tej nocy jestem twoim skarbem/ A rano będziemy przyjaciółmi.

"Dużo myślałam i jest to naprawdę złe. Mówienie, że piosenka nakłania do przemocy jest jak sugerowanie, że krótka spódniczka zachęca do dotykania cię wbrew woli lub zaczepiania na ulicy. Cenzura jak zawsze kończy się zrzuceniem wszystkiego na kobiety, a przecież wcale nie musi tak być. Miénteme opowiada o kobiecie, która mówi "zrób ze mną co tylko chcesz, ale za moją zgodą". Sądzę, że powinni raczej skoncentrować się na uświadamianiu mężczyzn, że nikt nie powinien być dotykany wbrew swojej woli. Szczególnie dotyczy to Meksyku, gdzie wiele piosenek bazuje na tematyce macho."

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Siła spokoju

Praca, praca i jeszcze raz praca

6/10