Współpraca drogą rozwoju

Źródło: La Vanguardia

Autor wywiadu: Esteban Linés

Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)

Aiala: "Zrobiłam tu rzeczy, na które z całą pewnością nie odważyłabym się pracując sama."


Niewiele ponad miesiąc temu światło dzienne ujrzała płyta "Demons" - pierwszy z owoców współpracy pomiędzy duetem Aiala & Eltornado. Z kolei dzisiaj, w piątek, czeka nas premiera na żywo w Mercat Cultural de Vallvidrera, przy akompaniamencie instrumentów takich jak puzon czy trąbka.

"Demons" to zakończenie pierwszego rozdziału, narodzonego latem 2020 roku, kiedy to artyści spotkali się po raz pierwszy, aby uformować kilka piosenek, które dotrą do nas w ramach singli "Take a deep breath" oraz "Don't care". Krótko później Aiala wydała swój drugi album - "2021: an Earth oddity", natomiast El Tornado zrobił dokładnie to samo, jednak posłużył się przy tym innym pseudonimem (Marco Fonktana), a swoją płytę zatytułował "Crooner".


Współpraca pomiędzy kompozytorką oraz autorką tekstów, którą swego czasu nazywano wręcz katalońską Amy Winehouse, a także producentem i MC Marcosem Duranem Alcarazem, to bez wątpienie jedna z najciekawszych na krajowej scenie muzycznej. Kolaboracja wykazała się niesamowitym połączeniem r'n'b i soulu z wyszczególnieniem hip-hopu oraz rapu obecnym na skalę większą niż miało to miejsce w przypadku dotychczasowej, solowej kariery artystki.

Mimo, że sama premiera albumu czeka nas dopiero teraz, to jednak wasza współpraca z Eltornado sięga daleko wstecz, mam rację?

Tak, rozpoczęła się jeszcze zanim zdążyłam wydać swoją pierwszą płytę; chyba miałam wtedy na koncie dopiero jeden singiel. Pewnego dnia zamierzałam dać pewien koncert, powiązany z projektem współtworzonym wraz z Markiem Soto. Zaplanowałam, że odbędzie się w Ateneu de Nou Barris, a w określonych momentach zacznę zapraszać innych wokalistów, aby wchodzili na scenę, by również śpiewać. Później zadzwonił do mnie [Eltornado], zaśpiewałam i od tamtego momentu wiemy, że istnieje wiele rzeczy, które muzycznie nas łączą. Jako następne przyszło otrzeźwienie: miał wiele podstaw do piosenek, nad którymi pracował u siebie w domu, więc zaczął mi je wysyłać. Stąd właśnie nasze dwa pierwsze single, czyli "Take a Deep Breath" oraz "Don't Care", stworzone latem 2020 roku.



Ale twój drugi album "2021 - an Earth oddity" wyszedł zaledwie rok później, a pracowali nad nim ci sami ludzie oraz producent co nad pierwszym. Nie było tam Eltornado. Czy to nie wydawało się dziwne?

Ja też tego nie planowałam; po prostu wyszło naturalnie. Marcos i ja pracowaliśmy ze sobą jeszcze przed premierą mojego drugiego albumu. W końcu przyszedł moment, kiedy zauważyliśmy, że mamy już sporo materiału, zdolnego do tego, aby żyć własnym życiem; mogącego umożliwić mi zostawienie zespołu, z którym pracowałam jak do tej pory, a potem współpracy z jakimś innym. To były dobre wibracje, wszyscy świetnie się dogadywaliśmy. Cała ta sytuacja przypominała wymianę chipa.

A potem decyzja o zaprezentowaniu tego na żywo; wzbudziła szacunek albo nerwowość?

Skoro wiedzieliśmy, że mamy tak wiele gotowego materiału, logicznym wydawało się sprawdzenie go w wersji na żywo, ale musieliśmy zobaczyć to na własne oczy, ponieważ produkcja nowego materiału bardzo różniła się od tego, co robiłam jak do tej pory z Chalart58 (barcelońskim producentem).  Jednocześnie mogło okazać się tak, że skoro tym razem idziemy bardziej w brzmienie elektroniczne, nie ma nawet potrzeby zakładania zespołu. Po prostu musieliśmy sprawdzić to podczas występu na żywo. Później przyszła jeszcze decyzja, aby dodać do tego instrumenty dęte, ale wynikała tylko i wyłącznie z chęci sprawienia, żeby mój, z natury bardzo organiczny, głos zabrzmiał jeszcze lepiej.

Gdybyś miała porównać, powiedziałabyś że efekt końcowy wypadł, oczywiście w zestawieniu z innymi... 

Bardziej popowo i elektronicznie.

Czy wchodząc na tę drogę widziałaś już w oddali osiągnięcie swojego muzycznego celu?

Tak, bo to na czym zależało mi najbardziej to odkrywanie nowych opcji najróżniejszych brzmień. Nie chodzi tylko o hip-hop, który nie jest już taki świeży, ponieważ istnieje od wielu lat, ale o odkrywanie elementów, zbliżających do dźwięków latino. Czuję, że zrobiłam tu rzeczy, na które z całą pewnością nie odważyłabym się pracując sama.


Czy jest jakiś wspólny wątek łączący wszystkie najnowsze dzieła twojego autorstwa?

Myślę, że będzie to samplowanie konkretnych rzeczy w zestawieniu z moim głosem tak, aby dawały mi możliwość rapowania bez przerwania śpiewu i umieszczenia tego w każdej piosence nawet jeżeli tylko na kilka fraz. Właśnie dzięki nim pojawia się ta siła, która niesie cię przez cały album.

W takim razie co z tekstami? Wszystkie są twoje?

Napisałam praktycznie wszystkie w ciągu ostatnich trzech lat, z wyjątkiem ostatniego, tego od którego bierze się tytuł albumu, ponieważ pojawił się kiedy zrozumiałam dokąd zmierza ogół treści. Chodzi mi o to, że teksty wybrane na samym początku miały zarówno bardzo dobre momenty, wypełnione spokojem, jak również te z demonami i innymi dziwnymi rzeczami tego typu. Zaczęłam nad tym myśleć aż w końcu doszłam do wniosku, że od trzech lat miałam w głowie pełno demonów, które wielokrotnie ze mną pogrywały, ale dzisiaj czuję, że karta się odwróciła. Wydaje mi się, że zamknięcie cyklu w ten sposób było dobrym  sposobem na przekazanie wiadomości  "te demony zostawiam daleko za sobą".

A zatem opanowałaś swoje demony?

Tak, chociaż nigdy nie da się zrobić tego stuprocentowo. Ale liczy się ten spokój, kiedy możesz po prostu oddychać. Jeżeli idziemy przez życie bez oddychania, nie można nazwać tego życiem.

Twój głos nadal jednoznacznie kojarzy się z Amy Winehouse czy jednak to już minęło?

Uwielbiam skojarzenie z Amy Winehouse, ale teraz, kiedy gram bardziej hip-hopowo, pojawiają się inne, które również napawają mnie dumą oraz trafiają w moje gusta. Na przykład jakaś osoba powiedziała, że przypominam jej Sade.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Siła spokoju

Praca, praca i jeszcze raz praca

6/10