Radykalna zmiana wyglądu?
Źródło: Cosmopolitan
Autor wywiadu: Natalia Arroyo
Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)
Sofia Ellar: "Radykalna zmiana mojego wyglądu wyniknęła z projektu skoncentrowanego na uwidocznieniu tematyki zdrowia psychicznego"
Zagadka już rozwiązana! Sofia Ellar zdejmuje perukę i opowiada o efektach, które zamierzała osiągnąć za pomocą stworzonej przez siebie postaci Madame.
"Co się stało z Sofią?", "Co ona w ogóle robi?". Agresywna zmiana podejścia oraz wizerunku ze strony piosenkarki, Sofii Ellar, od wielu tygodni wywołuje najróżniejsze spekulacje w mediach społecznościowych. Artystka odpowiedziała na nie za pomocą koncertu (17 listopada w Madrycie), podczas którego wyjaśniła, że świeżo zaprezentowana postać Mademoiselle Madame to nic innego jak tylko "alter ego", powiązane z jej najnowszą płytą, zatytułowaną "Libre". Z kolei bezpośrednim celem jest tu uwidocznienie tematyki zdrowia psychicznego. Wokalistka, ucharakteryzowana jako Madame, przedstawia tym samym ludzi, którzy wpadają w bezdenną rozpacz, ponieważ nie potrafią egzystować w zgodzie ze swoim "ja".
Sofia Ellar zdjęła perukę, szpilki, a także pozbyła się makijażu, pozostawiając postać stworzoną po bardzo dokładnych konsultacjach z psychologiem, zaangażowanym w powstanie tego dzieła. Ta zmęczona dziewczyna wyszła ponownie na scenę tym razem z blond włosami, boso, w bluzie oraz z porządnym zapasem energii, aby zaśpiewać swoje piosenki i porozmawiać z Cosmopolitan.
Jak doszło do powstania projektu "Mademoiselle Madame"?
Tak naprawdę stworzyłam ją podczas pandemii, kiedy zauważyłam trzy piosenki, które nie pasowały do wizerunku typowej Sofii Ellar. Ponieważ lubię spoilerować, opublikowałam fragment jednej z nich, zatytułowanej "Fame", a ludzie ją pokochali. Później zadzwoniłam do ludzi z mojego zespołu, aby poinformować ich, że chciałabym stworzyć nowy profil na Spotify i wrzucić tam te piosenki. Oni zasugerowali stworzenie alter ego. Zaczęliśmy produkcję, a w międzyczasie kreowaliśmy też postać. Kiedy mieliśmy już ją i nazwę stwierdziłam, że błędem byłoby oprzeć się tylko na zmianie wyglądu albo podejścia, potrzebowałam mocnego przekazu. Przegadałam to ze specjalistką, Silvią Congost, niesamowitą psycholożką, a ona pomogła mi stworzyć profil psychologiczny pasujący do człowieka, który poszukuje pomocy, ale nie do końca wie jak ją znaleźć. Później ubraliśmy go w formę Madame, czyli jednego z moich życiowych zadań.
Nie bałaś się tego, że osoby, która podążają za Tobą ze względu na prostotę i naturalność odejdą, ponieważ nie zrozumieją tej zmiany?
Moja publika to osoby oddane Sofii, jej kotom, wolności oraz konkretnym piosenkom, dlatego wiedzieliśmy, że postać Madame na pewno nie spodoba się wszystkim, ale po prostu chciałam zrealizować ten projekt. Było wiele momentów napięcia czy płaczu, ponieważ nawet pomimo stopniowych zmian wynikło sporo niezrozumienia. Zaczęłam od zdjęć ze smutnym spojrzeniem, później dorzuciłam jeszcze piercing, tatuaż, aż w końcu włosy. Swoją drogą, peruka wymagała ode mnie najwięcej poświęcenia, ponieważ musiałam chodzić w niej przez cały czas, na wypadek gdyby zobaczyli mnie jacyś fani i mieli stwierdzić, że jednak jest to sztuczne.
A jak zareagowały na tę przemianę portale społecznościowe?
Pojawiły się osoby tolerancyjne, które polubiły Madame, jakby nie pojmując tego, że jest ona zupełnie przeciwstawnym alter ego Sofii. Ale oprócz tego dostałam też wiele krytyki, utrudniającej trwanie w tym projekcie, choć uważam ją za jego część. Byli ludzie, którzy po prostu się na mnie uwzięli i poszli "odrąbywać głowy". Mówię, że "na mnie" ponieważ to właśnie ja stałam za profilem @sofiaellar. Ta sytuacja prowadzi również do refleksji na temat mediów społecznościowych - jak bardzo są destruktywne. Żeby nie wpaść w otchłań musimy dysponować wsparciem odpowiednich ludzi oraz metodami, które działają pozytywnie na nasze zdrowie takimi jak: psycholog, coach, medytacja, zatroskani przyjaciele... Za ekranami kryje się serce oraz ucieczka. W tym sensie, Madame schroniła się w złym życiu.
Czego nauczyła cię ta postać?
Pozbawiła mnie osobistych lęków, ponieważ noszenie obcasów, nakładanie szminki czy robienie paznokci wyciągnęły ze mnie samozachwyt i pewność siebie, ale uważajcie, Sofia też miała je już od dawna, ponieważ kiedy schodzi ze sceny jest śmiertelniczką dokładnie taką jak każdy inny. Chcieliśmy, aby ludzie, którzy obejrzą teledysk oraz przeanalizują piosenki niezbędne do zrozumienia Madame, zrozumieli, że tak naprawdę jest ona w każdym z nas, że odzwierciedla spadanie w przepaść i w tym konkretnym przypadku zdecydowała się podążyć drogą nocy oraz alkoholu. Na koniec przychodzę ja, czyli Sofia i mówię: "Hej, to już koniec. Zabierzcie ją.". I właśnie teraz Madame wylądowała w więzieniu w rękach sprawiedliwości. Aresztowałam ją ja, sama Sofia, dzięki czemu znów mogę być wolna.
A jaką wiadomość próbujesz przekazać za jej sprawą?
To przesłanie wolności; nauka, aby nie bać się prosić o pomoc. Madame była postacią, którą kreowałam równolegle do Sofii. Z pomocą wspaniały artystów stworzyliśmy narrację oraz niesamowitą sztukę audiowizualną, aby przedstawić historię, w której ktoś odchodzi, upada, a nagle następuje ratunek, ponieważ w momencie, kiedy Madame sięga po pistolet z zamiarem zastrzelenia Johnny'ego Bravo, pojawia się Sofia i po prostu jej przerywa. To trochę kwestia kontrastu wchodzącego pod koniec teledysku, bo właśnie wtedy widzimy Sofię z całej reszty życia ze zwykłymi włosami, bluzą oraz ogromną czystością, uzyskaną po uwolnieniu od toksyczności reprezentowanej przez Madame. Chciałabym uwidocznić to jak ważne jest proszenie o pomoc, oddawanie się w ręce specjalistów i życie w całkowitej harmonii ze swoim zdrowiem psychicznym, aby wszystko funkcjonowało jak należy.
Jaki jest finalny wniosek?
Jeden z wniosków to to, że Madame jest fajna ponieważ trafia do innej publiczności, pokazując, że sztuka nie zna czegoś takiego jak granice. Dlaczego ciągle je wyznaczamy? Dlaczego Sofia Ellar ma być tą laską z kotami i piórami? Nie. Sofia Ellar jest artystką, dlatego postanowiła zrobić coś co wykracza poza przyjęte normy. Poświęcić się całkowicie wolnemu projektowi.
Czy w tym czasie zdołałaś zauważyć jakieś cechy, które łączą Sofię oraz Madame na poziomie personalnym?
Madame jest bardzo niegrzeczna, a ja chyba nie jestem, ale w zasadzie mogłabym być. Madame ma pewne sfery, w których czuje się niepewnie, co znajduje odzwierciedlenie m.in w jej ubiorze oraz barierze tworzonej przez nią za pomocą słów. I cóż... kiedy dzieje się tak, że Sofia Ellar opuszcza scenę, a przybywa po prostu Sofia osoba, również wyróżniają ją samozachowawczość oraz niepewność.
Podczas eventu w Madrycie, kiedy byłaś jeszcze Madame, Silvia Congost zapytała czy czujesz się szczęśliwa. Teraz ja chciałabym spytać o to Sofię Ellar: jesteś szczęśliwa?
Jestem zupełnie szczęśliwa. Czuję się teraz bardziej wolna, a moje serce pompuje wszystko od nowa. Zamierzam przywrócić miłość, którą okazuję fanom oraz innym ludziom poprzez bycie miłą i uśmiechniętą. Tak długi czas bez uśmiechu uczynił mnie zgorzkniałą. Chciałam rozerwać swoje małe pudełeczko miłości, a teraz jest ona zwielokrotniona o tysiąc. Moja kolejna płyta będzie bardzo piękna oraz bardzo Ellar. Madame posłużyła tylko za zapowiedź, aby przypomnieć, że "Jestem tylko autentyczna", to wers z piosenki zatytułowanej "Amor de anticuario" i jednocześnie moje przesłanie.
Co powiedziałabyś ludziom, którzy boją się poszukać profesjonalnego wsparcia, gdy coś zagraża ich zdrowiu psychicznemu?
Że powinniśmy znormalizować je jak najszybciej, ponieważ żyjemy w XXI wieku. Jest z tym tak jak z sytuacją, kiedy masz złamaną nogę i idziesz założyć gips; robisz tak, wiedząc, że tego potrzebujesz. Musisz opowiadać o tym wiele razy, ponieważ być może przyjaciele zaprezentują ci zbyt subiektywną wizję sytuacji, z kolei rodzice postawią na przesadną ochronę. Ale osoba spoza środowiska okaże się elementem koniecznym, abyś nauczył się żyć w zgodzie z samym sobą. Każdy z nas miewa gorsze chwile i jest to całkowicie normalne, ale musimy stawić im czoła, bo inaczej skończymy tak jak Madame... albo gorzej.
Czyli twoja rada to stwierdzenie, że kiedy ktoś jest w złym stanie nie powinien chronić się w osobowości, która tak naprawdę wcale go nie reprezentuje ani w złych nawykach?
Oczywiście, tym właśnie jest Madame. Ona robi bałagan, z kolei postać Johnny'ego Bravo reprezentuje zły wpływ. To toksyczny facet, mieszający wszystkie złe nawyki takie jak nocne życie, picie i cała ta zadymiona atmosfera.
Czy zachowałaś tajemnicę również w gronie najbliższych?
O rany! Moi rodzice mieli straszny ubaw, kiedy ludzie widzieli mnie, a potem pytali ich czy dobrze się czuję. Mama ciągle prosiła o to, abym już odpuściła Madame i wróciła do tego co było wcześniej, pozwalając ludziom zrozumieć moją zmianę. Odpowiadałam: "Mamo, proszę cię, musisz milczeć jak grób, bo inaczej cała moja praca, wszystkie miesiące gruntownych przemyśleń... w każdej chwili możesz je zniszczyć.".
Czy sprawiło ci trudność udawanie podczas LOS40 Music Awards, czyli twoim pierwszym evencie jako Madame, przed wszystkimi znajomymi muzykami?
Nikt mnie nie rozpoznawał, przez co czułam się zawstydzona. Moi przyjaciele tacy jak Nil Moliner, Blas Cantó czy Dani Fernández nie mogli uwierzyć, że to naprawdę ja, dlatego zaprosiłam ich na imprezę, aby pomóc zrozumieć całą sytuację. Nie było łatwo, bo ciągle łapali mnie za ten kolczyk i dotykali peruki... Na początku nikt nie chciał robić mi zdjęć, dlatego po prostu przeszłam przez strefę fotograficzną. Nagle ludzie z LOS40 powiedzieli: "Wróć do tamtego miejsca, wcześniej nikt cię nie rozpoznał, ale teraz każdy chce wywiad, ponieważ nikt nie wie co myśleć". Moja odpowiedź skierowana do dziennikarzy była niegrzeczna i arogancka, a w tym samym czasie miałam w głowie myśl: "O mój Boże, Sofia. Oni już nigdy w życiu nie zrobią z tobą wywiadu, ale to nic, bo jesteś teraz Madame, nie Sofią. Kiedyś zrozumieją.".
Jak czułaś się w chwili, kiedy zrezygnowałaś z perunki, obcasów, makijażu i powróciłaś do bycia sobą?
Czułam ogromne poruszenie, ponieważ wszystko to wiązało się ze sporym ciężarem emocjonalnym oraz dużą ilością poświęconego czasu. Wiecie jak długo trwa nawet założenie samych paznokci? Bardzo długo. Poza tym potrzebowałam też wielu dni, aby w ogóle przywyknąć do tego wszystkiego. Były dni kiedy płakałam, bo na przykład nie potrafiłam zapiąć guzika. Oprócz tego przeżywałam wiele stresu, zapominając o piercingu albo myląc dokładny odcień szminki... To spore cierpienie, ponieważ nie mogli nas na niczym przyłapać.
Czy był taki moment, kiedy wczułaś się za bardzo i nie wiedziałaś już czy jesteś Sofią, czy może Madame?
Nie. Poza tym, cieszyłam się, że już dłużej nią nie będę. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo boli siatka od peruki. Będę opowiadać o różnych rzeczach, wywołując wasz śmiech. Nagrałam proces zdejmowania kostiumu, aby ludzie wiedzieli jaką był dla mnie męką. Chcę żeby ludzie zauważyli, że było zabawnie, frustrująco i nie mogłam już dłużej być nią, wielokrotnie zamierzałam powiedzieć jej, żeby już poszła do diabła. Ale nareszcie czuję się sobą, ponieważ wraca Sofia i jest bardzo wolna.
I jeszcze pytanie za milion dolarów: kim tak naprawdę jest ten przystojny aktor odgrywający Johnny'ego Bravo?
Cóż, jednym z moich najlepszych przyjaciół. Pablo jest świetny i naprawdę dobrze odegrał tę rolę. Poza tym pochodzi z Granady. Pamiętam, że powiedział mi: "Czegokolwiek sobie zażyczysz: kolczyka, piercingu, czegokolwiek.". Kiedy mieliśmy kręcić scenę, która była już nieco bardziej ryzykowna, na przykład tamtą z pocałunkiem w kącik warg, wolałam odegrać to z przyjacielem - bo mogliśmy śmiać się z tego poza kamerami - niż z kimś zupełnie nieznajomym. Wykonał wspaniałą robotę i bardzo mnie to cieszy.

Komentarze
Prześlij komentarz