Seksizm w branży muzycznej?
Źródło: Cosmopolitan
Autor wywiadu: Carmen Martinez Pita
Tłumaczenie: własne (kopiowanie bez podlinkowania źródła ZABRONIONE)
Natalia Lacunza: "Sortowanie w oparciu o płeć wydaje mi się dość absurdalne"
Nie tak dawno temu wydała swój singiel zatytułowany "Cuestion de suerte", a jakby tego było mało pracuje jako twarz najnowszej (no gender) kolekcji H&M, inspirowanej klubami z lat 90. Podczas rozmowy zapytaliśmy ją o najnowszą płytę, seksizm w branży muzycznej oraz o homofobię.
Na początku 2021 roku rozmawialiśmy z Natalią Lacunzą (Pampeluna, 1999), która opowiedziała nam o początkach pracy nad pierwszym, pełnoprawnym albumem jej autorstwa. Kilka miesięcy później zebrała już prawie wszystkie utwory, a także wypuściła pierwszy, czyli "Cuestion de suerte", dając tym samym jeden z premierowych sygnałów zapowiadających premierę najnowszego projektu, idącego o krok dalej pod kątem produkcyjnym i zaplanowanego na przyszły rok. Sam proces prezentacji piosenki ujawnia konkretne techniki: piosenkarka wystąpiła w pierwszym show z rozszerzoną rzeczywistością, realizowanym dla H&M. Był to wirtualny pokaz pozwalający, aby fani zobaczyli ją tylko za pomocą swoich telefonów, przebywając w dowolnym miejscu na świecie - obraz był w rozmiarze XXL, przedstawiał kolekcję Crush, natomiast jako tło posłużył mu Madryt.
Lacunza podbiła nasze seerca podczas Operación Triunfo z 2018 roku - od tamtego czasu zanotowała błyskawiczny rozwój: dwie EP-ki, współprace z niezależnymi zespołami, kolejna z Leivą oraz sukces z Aitaną. Od opuszczenia akademii minęły już 2 lata, ale "aktorstwo", które prezentuje przed kamerami dorównuje temu uskutecznianemu przez profesjonalnych artystów: dziewczyna emanuje dobrymi wibracjami, siłą, pozytywną energią, a także charakterem, który daje o sobie znać również podczas rozmowy o seksizmie obecnym w branży muzycznej oraz homofobii.
Jak przebiegała twoja współpraca z H&M?
Jestem bardzo podekscytowana; doświadczenie z rozszerzoną rzeczywistością było niesamowite, a ekipa, która za nie odpowiada to naprawdę świetni ludzie. Ponadto, mówimy o pierwszym takim projekcie w historii tej marki, z kolei fakt, że powiązaliśmy go z premierą "Cuestion de suerte" wywołuje naprawdę duże emocje, ponieważ zapowiada charakter mojego następnego projektu.
Kolekcja "H&M Crush by Natalia Lacunza" to coś co bardzo pasuje do twojego stylu, prawda?
Tak, sądzę, że jest właśnie tym czego szukają młodzi ludzie: kolory, kształty, nadruki... wszystko to nieprzeznaczone dla osób konkretnej płci, dzięki czemu każdy nosi co tylko chce. Sądzę, że wszystkie pozostałe marki powinny podążyć tym śladem, bo nadchodzi moment, kiedy sortowanie ludzie ze względu na płeć stanie się dość absurdalne.
Jeśli chodzi o projekt, o którym wspominałaś już wcześniej... zebrałaś wszystkie piosenki?
Teoretycznie tak, ale w dalszym ciągu nie przestałam komponować, na wypadek gdybym wymyśliła coś co spodoba mi się bardziej. Myślę, że nigdy nie masz stuprocentowej pewności, zawsze istnieje coś co jeszcze można zmienić. Ale wiemy w jakim idziemy kierunku, ciężko pracujemy i cieszą mnie wszelkie efekty tej pracy.
Czy ten projekt będzie mocniejszy niż twoje poprzednie?
Możliwe. Tak naprawdę chciałam przeanalizować swoje emocje, ponieważ czuję, że na moich poprzednich EP-kach królowały melancholia i smutek. Nowy projekt zachowuje nostalgię, ponieważ stanowi ona esencję mojej muzyki, jednak produkcyjnie dotyka zupełnie innych tematów oraz szeroko pojętej energii. A to z kolei napawa mnie dumą, ponieważ najwyraźniej mogę znacznie więcej niż przypuszczałam. Ostatni rok był dla mnie bardzo "ciężki" i myślę, że wszystkie te wydarzenia odnalazły swoje odzwierciedlenie na nowym albumie, który opowiada pewną historię, posiadającą początek i koniec, przez co przyjmuje formułę cyklu.
Kiedy go usłyszymy?
Nie mam pojęcia, tak naprawdę to zaplanowaliśmy go na pierwszy kwartał 2022, ale być może przesuniemy tę datę, aby sfinalizować wszystkie szczegóły powiązane z produkcją. W każdym razie ukaże się w przyszłym roku, jakoś na początku - zanim nadejdzie lato, ale nie znam jeszcze dokładnej daty.
Jako dziecko zajmował cię teatr musicalowy. Czy aktorstwo to dla Ciebie Plan B?
Tak naprawdę było Planem A. Jeszcze przed Operación Triunfo zamierzałam przeprowadzić się do Madrytu, a potem zająć swoje miejsce w szkole aktorskiej. Czułam, że to dziedzina sztuk scenicznych, którą znam zdecydowanie najsłabiej, ponieważ zajmowałam się tylko muzyką i tańcem, ale dysponowałam doświadczeniem z przebywania na scenie ze względu na uczestnictwo w przedsięwzięciach teatru musicalowego od 8 roku życia. Do dziś nie przestałam się tym interesować, bo uważam, że bardzo ważne jest to, aby pozostać multidyscyplinarnym artystą.
Tak. Wiele osób twierdzi, że moje pokolenie miało jakoś łatwiej, że oszukiwało, ponieważ dysponowało już odniesieniem do poprzedniego, ale kiedy wchodzisz do programu, nie liczy się to co wiedziałeś wcześniej, ponieważ zaczynasz zupełnie od nowa. To czyste doświadczenie, a przynajmniej jest takie według założeń. Mamen, czyli nauczycielka śpiewu, sprawiła, że opuściłam OT jako osoba na zupełnie innym poziomie wokalnym. Wiele z tych umiejętności przydaje mi się też dzisiaj, np. praca pod presją. Ten program to jakby symulacja kariery muzycznej.
Po sukcesie z Aitaną, czy jest jakiś inny artysta z którym chciałabyś współpracować?
W tej chwili zajmuje mnie przede wszystkim własny repertuar, ponieważ spędziłam sporo czasu tworząc kolaborację, ale może byłaby to Amaia - jesteśmy w końcu rodaczkami.
Po opuszczeniu akademii, w ciągu dwóch lat przeżyłaś prawdziwą eksplozję sukcesów...
Tak, przeżyłam wzloty i upadki, ale OT naprawdę niczego nie gwarantuje. Nie ma konkretnej formuły, wszystko się może zdarzyć - zarówno to co dobre, jak również złe - decydują nastawienie artysty oraz to co podoba się ludziom. Tempo jest trochę zawrotne, ale podchodzę do tego pozytywnie.
A w jaki sposób poradziłaś sobie ze wzlotami i upadkami?
Tak naprawdę to wiele z nich towarzyszy mi aż po dzień dzisiejszy, ponieważ ustawiłam autopilota, pozwalającego skoncentrować się na mojej pracy oraz jej możliwościach. Na poziomie zawodowym czuję, że bardzo często słucham swojego instynktu, a także nie ulegam wpływom. Staram się robić to czego naprawdę chcę, przekazywać rzeczy wypełniające moją duszę. Ale oprócz tego są także sfery, gdzie naprawdę brakuje mi tego słuchania. Bardzo łatwo jest się zdysocjować dlatego też warto iść do terapeuty czy przeprowadzić wiele rozmów z rodziną, przyjaciółmi, a także osobami, które po prostu nas kochają.
Było genialnie. Mój zespół jest dla mnie jak rodzina. Najlepsza decyzja jaką podjęłam to wyruszenie w trasę z grupą dziewczyn w moim wieku (22 lata), kochających muzykę i będących w podobnym momencie życia. Chciałabym żyć w "Camp Rocku". Kocham je całym sercem. W nadchodzącym roku zagramy trasę, która wzniesie nas na inny poziom, zarówno pod kątem produkcji jak również oświetlenia.
Otoczenie się zespołem złożonym z dziewczyn to naprawdę świetny pomysł. Czy uważasz, że branża muzyczna w dalszym ciągu jest seksistowska?
Tak, wymagania wobec kobiet-artystek są znacznie wyższe niż te stosowane w przypadku mężczyzn-artystów. A na poziomie społecznym rzeczy robione przez kobiety spotykają się z przyjęciem "x" razy gorszym niż te dokonywane rękami mężczyzn, będących gwałcicielami albo sprawcami psychicznej przemocy, a jednak pozostającymi na szczycie Billboardu. Bardzo ciężko nie zwracać uwagi na takie elementy, ponieważ czujesz się przesłuchiwana i boisz cokolwiek zrobić, ponieważ masz tę świadomość, że w razie czego czekają cię gorsze konsekwencje. Ten temat był mi wyjątkowo bliski w zeszłym roku, bo doświadczyłam tego na własnej skórze i to niesprawiedliwe. Na dodatek musisz być najlepsza, nie okazywać słabości, nawet jeśli wewnątrz czujesz się bardzo źle. To wszystko bierze się z nadużywania władzy, którego dopuszczają się nie tylko artyści, ale również menadżerowie oraz osoby z wytwórni.
A co do homofobii...
Homofobia to również seksizm. Wszelkie społeczne problemy rodzą się z seksizmu. Szkodzi każdemu: nam, osobom LBGTI, samym mężczyznom. Jest źródłem wszelkich bolączek jakie trapią społeczeństwo.
Mówiłaś otwarcie o tym, że jesteś biseksualna. Czy kiedykolwiek czułaś się oceniana?
Tak, ale nie zwracałam uwagi. Na szczęście jestem na takim etapie życia, że znam siebie i podchodzę do tego spokojnie. Przeżyłam swój trudny czas, kiedy powiedziałam o tym rodzicom, ale mam prawie 23 lata, a zatem to wszystko już za mną. Czytając wiadomości w mediach społecznościowych, można poczuć szok wywołany obecną tam homofobią, ale wydaje mi się, że jako społeczność jesteśmy teraz silniejsi niż kiedykolwiek. Mamy większą świadomość tego, że ta dyskryminacja istnieje oraz jak wiele pozostało do zrobienia. Nie ze strony kolektywu, ale ludzi, którzy tworzą tę społeczność, którzy powinni być autokrytyczni. Nie mam problemu z tym, że urodziłam się biseksualna, nie możemy zrobić więcej niż zrobiliśmy ani usprawiedliwiać swojego istnienia. Generalnie chodzi w tym o to, że właśnie ta druga strona pielęgnuje swoją nietolerancję oraz brak szacunku.





Komentarze
Prześlij komentarz